Książka w tłumaczeniu Tomasza Ososińskiego.
Być kimś innym w poezji, pisać ją po niemiecku, potem kazać tłumaczyć na polski, krążyć wokół tego transferu i wielu pokrewnych; mieć w sobie i za plecami dużo wody, najwidoczniej morskiej, przelewać w puste muszle ważną treść, i wszystko jakby mimochodem. Temu poecie, i jego fragmentom, wierzy się. Tłumacz o to zadbał. (Karol Maliszewski)
U Winklera fascynuje mnie, że prawie w każdym zdaniu, nawet w jego równoważniku, język się rozdwaja. Najczęściej za sprawą metafor tak oryginalnych, że nawet po ich lekturze wydają mi się nie do pomyślenia. To powoduje, że kiedy dochodzę do pointy (septapointy? megapointy?) pojedynczej miniatury, czuję się jakbym kończył czytać osobny tomik. Znaczy się, czytałem te wiersze z dużą pojemnością. (Jacek Podsiadło w korespondencji z Tomaszem Ososińskim)
Tylko Ron Winkler potrafi dostrzec pokrewieństwo między konikiem morskim a mordowaniem. (Karolina Bikont)
Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Przekład książki współfinansowany był ze środków Instytutu Goethego.